Tomas de Torquemada.

Dodany przez: Jerzy Bieszczak
w ndz., 21/10/2018 - 16:56

W poprzednich odsłonach cyklu nieraz wspominano o Półwyspie Iberyjskim. Nie da się ukryć, że Kościół odcisnął silne piętno na tej słonecznej krainie. Tomas de Torquemada jest kolejnym z nich, zapisując się jako jeden z najpodlejszych funkcjonariuszy tej instytucji.

Urodził się w 1420 roku, ale gdzie – o zaszczyt „spłodzenia jednego z najbardziej żarliwych obrońców wiary” spierają się dwie wioski: Avila i Villadolid. Dodać trzeba, że Tomas był nawróconym Żydem i dość szybko zapomniał o swoim dawidowym rodowodzie, idąc w ślady swego krewnego Juana de Torquemady. Ten jako kardynał zaciekle bronił kościelnej ortodoksji. W młodości zasilił szeregi dominikańskiego klasztoru Valladolid i w krótkim czasie awansował na przeora klasztoru Santa Cruz w Segowii. Koneksje oraz umiejętność wpasowania się w ciasne ramy kościelnej ortodoksji wyniosły o w 1475 roku na stanowisko osobistego spowiednika Ferdynanda i Izabeli – fanatycznych katolików, których rządy szczególnie dały się we znaki hiszpańskim Żydom. Wkrótce zarówno arcybiskup Sewilli, jak i sama para królewska powierzyły Torquemadzie stery hiszpańskiej inkwizycji. Początkowo jej mordercze tryby kręciły się ospale, nabrały rozpędu wraz z nadejściem Torquemady. Spowodowało to w 1480 roku ucieczkę z Sewilli ok. 3000 konwertytów. Kolejne 8000 Żydów znalazło schronienie m.in. w Kadyksie. Zarówno uciekinierzy, jak i tutejsi grandowie napisali list do Sykstusa IV z prośbą o wstawiennictwo. Zaapelował on do Ferdynanda o opamiętanie się, co nie przyniosło jednak poprawy fatalnych warunków życia wrogów jedynie słusznej wiary. Sykstus, jak się okazało, działał na dwa fronty, bo już w 1482 roku zwiększył liczbę funkcjonariuszy, chcąc mieć nad nimi pełną kontrolę. 17 X 1483 roku na mocy papieskiego brewe Torquemada został Generalnym Inkwizytorem. Cały Półwysep Iberyjski – Kastylia, Katalonia, Aragonia, Leon, Walencja – wszystkie drżały ze strachu. Sam Torquemada, by spotęgować wrażenie, ze dla dobra wiary przedkładał doczesne uciechy, wiódł na pokaz skromny żywot, pościł, ubierał się jak mnich żyjący w eremie. W rzeczywistości jednak dorobił się na krzywdzie tysięcy ludzi, zaś jego orszak stanowiło ponad 200 zbrojnych. Był skutecznym przedstawicielem inkwizycji, którą scentralizował, skupiając jej aparat we własnych rękach oraz poszerzając jej kompetencję. Nie tylko sewilscy konwertyci nie mogli spać spokojnie, ale widmo krwawego Tomasa straszyło daleko poza ten obszar. Torquemadzie chodziło o likwidację mniejszości etnicznej, której członkowie nigdy nie staliby się braćmi w wierze, choć jego żydowski rodowód zdaje się przeczyć jemu samemu. Ginący na stosach i umykający Żydzi pozostawili wielkie majątki, na które ostrzyli sobie zęby wszyscy. Pretekst dobry, jak każdy. Brakowało tylko iskry, która rozpaliłaby stosy. Tą iskrą był nas bohater. Wedle ostrożnych szacunków, w ciągu 15 lat swej „posługi” Torquemada zaaranżował 100 tysięcy protestów, spalił około 2000 osób. Wobec okrucieństwa zaprotestowały stany wyższe w Barcelonie, do której w maju 1484 roku zawitali dwaj emisariusze Torquemady: Gasparr Juglari i Pedro Arbues. Obu niechybnie dopadła śmierć: pierwszy został otruty, drugiego zaś ugodził sztylet skrytobójcy podczas oddawania się modłom w katedrze w Saragossie. Już sam fakt, że ze specjalną misją wysłał ich Torquemada świadczy o tym, że nie zginęli bez powodu. Nie byli niewiniątkami, co Piusowi IX nie przeszkodziło w 1867 roku zaliczyć Arbuesa do grona świętych. Obaj zostali skierowani z misją przeciw konwertytom i to właśnie konwertyci zostali obwinieni o ich śmierć. Dodać trzeba, że nie mniejszą nienawiścią Torquemada darzył morysków, czyli nawróconych na katolicyzm iberyjskich muzułmanów.

Tomas de Torquemada, prócz posyłania ludzi na stos i wypędzania ich z Hiszpanii, celem zagarnięcia ich majątków, zajmował się również cenzurą. Palił księgi, traktaty i rozprawy, których treść uznał za zagrożenie dla kościelnej ortodoksji. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że pióro jest instrumentem o niemniejszej sile rażenia od miecza czy stosów. Sam także publikował. Jego magnum opus to pisane w latach 1484 – 1488 Institutiones (Instytucje). Zdaniem wielu komentatorów, praca ta była swoistym kodeksem prawnym inkwizycji. Z takim narzędziem Tomas de Torquemada kontynuował „zbożne dzieło” pielenia świata z chwastów zagrażających jedynie słusznej religii. Czynił to do końca swoich dni. Zmarł w 16 XI 1498 roku. Tydzień po jego śmierci, papież Aleksander VI na mocy brewe przekazał inkwizycję w ręce jego dotychczasowego następcy, Diego de Deza. Cofnął on wszystkie postanowienia zarządzone przez Torquemadę. On zaś, odszedł w poczuciu spełnienia. Udało mu się bowiem doprowadzić do szeroko rozumianych represji wobec hiszpańskich Żydów.

 

Marcin Kołodziej

Korzystałem z:

WWW. Racjonalista.pl

Giuseppe Staffa: Zbrodnie Kościoła. Złoczyńcy ze znakiem krzyża. Warszawa 2014.

Wikipedia.pl

Robert A. Haasler: Zabójcy Boga. Katowice 2002.