Ten film wstrząśnie Polską bardziej niż „Kler”?

Dodany przez: Malgorzata Szyler
w śr., 19/12/2018 - 19:38

Ten film wstrząśnie Polską bardziej niż „Kler”?

 

 

Dziennikarz Tomasz Sekielski od kilku miesięcy pracuje nad filmem dokumentalnym poruszającym tematykę pedofilii w Kościele. Choć wsparcia finansowego odmówiły mu największe polskie stacje telewizyjne, udało mu się zebrać potrzebną sumę dzięki zbiórce na platformie Patronite. Praca nad filmem nie jest jednak łatwa – bohaterowie filmu są zastraszani, nagrania utrudnia także policja.

– Kolejny dowód na to, że Kościół wiele mówi o sprawie pedofilii, a niewiele w tej sprawie robi. Wyobraźcie sobie księdza, który został prawomocnie skazany, który dostał zakaz zbliżania się do dzieci, któremu sąd zakazał nauczania religii. I ten oto ksiądz odprawia rekolekcje z naukami dla dzieci. Mamy to nagrane i zobaczycie to w naszym filmie – opowiadał Sekielski w dopiero co opublikowanym na Facebooku klipie.

O projekcie Sekielskiego głośno jest niemal od roku, kiedy dziennikarz poinformował, również na swoim Facebooku, że planuje nagranie filmu dokumentalnego o pedofilii w polskim Kościele. – To nie będzie film antykościelny ani tym bardziej antyreligijny, chcemy pokazać, ile zła może wyrządzić człowiek, który zszedł na złą drogę – mówił dziennikarz, przekonując jednocześnie, że „trzeba zrobić to dla ofiar”, a także by „ostrzec inne dzieci przed zboczeńcami w sutannach”.

Dziś podkreśla, że „księża podejrzewani, bądź skazani za przestępstwa seksualne są w Polsce traktowani w sposób wyjątkowy” i nie ponoszą konsekwencji nawet, jeśli łamią wyroki sądów i prokuratorskie zakazy. Przykre konsekwencje spotykają za to ludzi, którzy zdecydowali się współpracować z Sekielskim w pracy nad filmem. Ba, według Sekielskiego są nawet zastraszani.

Zastraszanie i policja

– Chcę, żeby wszystkie osoby w tym filmie wystąpiły ze swoją twarzą, żeby nie zarzucono mi, że wynająłem statystów, że to podstawione osoby, a mój film to nagonka na Kościół – tłumaczył Sekielski w wywiadzie dla o2.pl, zaznaczając, że przede wszystkim zależy mu na wiarygodności. Również na profilu na Patronite wyjaśnia, że część pieniędzy musi zostać zainwestowana w redakcję, by „nikt nie mógł nam zarzucić, że w naszym filmie choćby przypadkiem rozminęliśmy się z prawdą”.

Nie wszystkim jednak odpowiada przygotowywany przez Sekielskiego film, ani wymóg pokazywania wizerunku. Kilka dni temu dziennikarz na swoich mediach społecznościowych opublikował nagranie rozmowy telefonicznej z jednym z bohaterów filmu. 12 grudnia nieznany mężczyzna w czarnym samochodzie zajechał mu drogę. Był niezadowolony, że ofiara księdza-pedofila kontaktuje się z dziennikarzami. Posypały się groźby i żądanie podpisania świadczenia stwierdzającego, że bohater dokumentu zrzeka się odszkodowania od kurii.

Zdarzenie miało miejsce o godzinie 6 rano, a mężczyzna miał na głowie kaptur, przez co nie był dobrze widoczny. Jednemu z bohaterów filmu Sekielskiego nie udało się także zapamiętać całego numeru rejestracyjnego pojazdu.

„UWAGA!!! Ktoś stosuje gangsterskie metody wobec ofiary księdza pedofila. Trwa akcja zastraszania bohatera mojego filmu. Posłuchajcie co wydarzyło się dzisiaj o szóstej rano w Grądach-Woniecko (Podlasie). Pomóżcie znaleźć sprawcę. Szukamy czarnej terenowej hondy, której numery rejestracyjne zaczynają się na WO” – apelował dziennikarz.

Z kolei na początku grudnia Sekielski z ekipą filmową pojechał do innego mężczyzny molestowanego przez księdza. Gdy tylko przyjechali na spotkanie i zaparkowali auto, pojawił się obok nich patrol policji. Funkcjonariusze poinformowali, że otrzymali anonimowe zgłoszenie na numer rejestracyjny pojazdu… 20 minut przed przyjazdem dziennikarza.

Wszystkie osoby znajdujące się w pojeździe zostały wylegitymowane. Powód? „Zgłoszenie dotyczy tego, że osoby w pojeździe zachowują się podejrzanie. I ja muszę to zweryfikować” – przekazał funkcjonariusz.

Publikowane przez Sekielskiego materiały wyraźnie wskazują, że ktoś próbuje utrudnić prace nad filmem.

Mimo tych wysiłków film powstaje, a Sekielski opublikował fragment w sieci. Na niespełna 3-minutowym wideo widzimy rozmowę z ks. Adamem Jabłońskim, naczelnym kapelanem więziennictwa, który broni duchownego oskarżonego o pedofilię.

– Nigdy nie chowam dzieci przez księdzem Adamem, prędzej schowałbym przed wami – powiedział ks. Jabłoński, tym samym udowadniając, że łamane jest postanowienie prokuratora o zakazie przebywania z dziećmi księdza oskarżonego o pedofilię. Kapelan więziennictwa przyznał także, że „Adam […] uczynił zło, ale od tego jest sąd i prokuratura”. Co więcej, ks. Jabłoński informuje dziennikarza i jego ekipę, że oskarżony o pedofilię ksiądz może odprawiać msze i spowiadać w prywatnych kaplicach, a biskup zdecydował o „ukryciu” księdza. Rozmowa nie jest spokojna – kapelan więziennictwa, choć wie, że jest nagrywany, nie powstrzymuje się od przekleństw.

Zrzutka na film

Produkcją filmu zajęła się firma Kombinat Medialny, założona przez Sekielskiego w 2012 roku. W momencie ogłoszenia prac, zdjęcia były już w trakcie. Jednak początku ekipa miała problemy z zebraniem potrzebnych środków finansowych i pozyskaniem sponsorów. Jak wyjaśniał Sekielski w rozmowie z portalem o2.pl, duże stacje telewizyjne odmówiły finansowania projektu. – Przy takich wpływach, jakie ma Kościół w Polsce, także tych politycznych, dla nich to niewygodny temat. To, że rządzi dziś taka a nie inna partia, tylko umacnia wpływy Kościoła. Nie wszyscy chcą się więc wikłać w taką tematykę – mówił Sekielski.

Dziennikarzowi udało się jednak znaleźć sposób na pozyskanie środków niezbędnych do produkcji filmu – przeprowadził internetową zbiórkę na platformie Patronite. Sekielski chce zebrać łącznie 450 tys. zł, m.in. na działalność redakcji zajmującej się weryfikacją zebranych materiałów i zeznań świadków, opłacenie profesjonalnej ekipy filmowej, zakup specjalistycznego sprzętu do produkcji dokumentu, a także na postprodukcję i promocję filmu.

Pod koniec 2018 roku Tomaszowi Sekielskiemu udało się zebrać prawie 412 tys. zł od 1717 internautów. Do zakończenia zbiórki brakuje mu już jedynie nieco ponad 38 tys. zł.

Wolność od nacisków

Zebrane pieniądze mają pomóc w stworzeniu filmu „w którym obnażymy hipokryzje części kościelnych hierarchów i zmowę milczenia służącą ochronie zboczeńców a nie ich ofiar. Tylko w ten sposób może powstać prawdziwy, wolny od cenzury i nacisków dokument na ten temat” – czytamy na stronie zbiórki.

Po zakończeniu prac nad dokumentem, film zostanie udostępniony za darmo na YouTube, również w wersji angielskiej. Sekielski zapowiedział także, że zgłosi swoje dzieło na międzynarodowe festiwale i nie pozwoli na cenzurę czy blokowanie filmu.

Dziennikarz przyznał jednak, że skłania się ku decyzji o przekształceniu projektu w serial dokumentalny, na przykład dla Netflixa. – Bez przerwy dostaję nowe zgłoszenia od osób, które są ofiarami księży pedofilów. Tych historii jest po prosu tak dużo, że szkoda się ograniczać do jednego filmu – przekonywał Sekielski w rozmowie z portalem WP.pl.

W wywiadzie tym wspominał także historię osoby, która była wykorzystywana we własnym domu, podczas gdy rodzice siedzieli w pokoju obok. W innej rozmowie mówił o mężczyźnie, który był regularnie gwałcony przez księdza od 12 roku życia, a także o kobiecie, która została zgwałcona przez księdza mając jedynie 7 lat. To pokazuje, jak wielki jest problem pedofilii w polskim kościele, a przede wszystkim – jak wiele ofiar chciałoby opowiedzenia swojej historii.

Premiera filmu Tomasza Sekielskiego o pedofilii w polskim Kościele planowana jest na maj 2019 roku.